Buty z gumy podbijają świat

Buty z gumy podbijają świat

Historia mody obfituje w wiele zaskakujących trendów. Jednym z najbardziej osobliwych są wykonane z gumy buty, nazywane potocznie meliskami. Od jakiegoś czasu cieszą się ogromną popularnością i wydaje się, że wraz z upływem czasu ta popularność wcale nie mija.

Brazylijska marka Melissa (od której nazwy powstało właśnie określenie „meliski„, oznaczające wszelakie damskie obuwie wyprodukowane z gumy) zafundowała branży obuwniczej prawdziwą rewolucją. Wszystko za sprawą swoich gumianych butów – i nie chodzi tu bynajmniej o designerskie gumiaki czy markowe kalosze. Melissa, korzystając z najnowszych zdobyczy technologicznych, opracowała a następnie opatentowała składające się z połączenia kauczuku oraz gumy sztuczne tworzywo mel-flex. Cechą charakterystyczną mel-flex jest wyjątkowa elastyczność, dzięki czemu obuwie wykonane z wykorzystaniem tego tworzywa jest spełnieniem marzeń niemal każdej kobiety. Dlaczego? Bo buty wykonane z mel-flex w naturalny sposób dopasowują się do kształtu stopy, dzięki czemu są szalenie wygodne oraz znacznie ograniczają ryzyko powstawania odcisków oraz bolesnych obtarć. Proszę nam wierzyć, my kobiety, od wieków marzyłyśmy o takich butach.

Sukces gumą pisany

Ale meliski to nie tylko elastyczny materiał. Za sukcesem marki stoją fantazyjne buty w bogatej gamie kolorystycznej oraz … o pięknym zapachu. Klientki nie tylko mogły kupić sandały czy balerinki w najbardziej zwariowanym kolorze, jaki tylko przyszedł im do głowy, ale dodatkowo „w pakiecie” otrzymywały niezwykle przyjemne doznania zapachowe. Ponoć zapachem najczęściej kojarzonym z butami Melissa jest zapach owocowej gumy balonowej.

Pomysł okazał się być strzałem w dziesiątkę. Meliski stały się wielkim hitem sprzedażowym. Do dziś marka wyprodukowała i sprzedała ponad trzydzieści dwa miliony par butów w siedemdziesięciu krajach na świecie. Kolejne kolekcje, współtworzone w kooperacji z najwybitniejszymi kreatorami mody (z marką współpracowali m.in. Vivienne Westwood, Karl Lagerfeld czy Jean Paul Gaultier), spotkały się z jeszcze większym entuzjazmem fanek marki, co nie pozostało bez wpływu na wyniki finansowe.

Naśladowcy byli już tylko kwestią czasu. Tak też się stało. Coraz więcej innych marek słynących z obuwia zaczęło produkować swoje własne wariacje na temat wygodnych butów z gumy. Jedne spotkały się z ciepłym przyjęciem, a o innych szybko zapomniano, kiedy okazało się, że wykorzystanie tanich zamienników mel-flex może być szkodliwe dla skóry. Choć w przypadku melisek znajdziemy zarówno buty kosztujące kilkadziesiąt złotych za parę, jak i te za grubo ponad 200-300 zł, jedno jest pewne: fanek butów z gumy przybywa.

Share This: